Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mindfuck. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mindfuck. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 listopada 2012

Pytanko do Was, odnośnie fanfica.

Zastanawiam się czy wstawić tutaj ostatniego oneshota, którego udało mi się napisać i skończyć. W kolejności pisania ich prawdopodobnie jest na drugim miejscu, więc powinien być z sierpnia, albo coś koło tego. Więc jest tak samo stary i źle napisany jak ten z pairingiem XiuChen.

Ale ponieważ mi się bardzo poważnie nudzi, i póki mi ktoś nie pomoże napisać dalej pierwszej części fanfica o EXO z zombie w tle, to się będę nudzić dalej. (ta logika XD).

Tak więc, jeszcze raz zapytanie do Was, jeśli ktokolwiek to czyta. Wstawić oneshota z EXO z pairingiem KaiLay? Czy sobie darować, skończyć zombEXO (lol) i to wstawić? Piszcze w komentarzach?
Z góry dzięki~

niedziela, 18 listopada 2012

SJ ff - Skarpety

Bo nie mam już co robić, więc wrzucam moje staaaare opowiadanie z Super Junior.
Uwagi autora: nie ma sensu, jest dziwne, krótkie i za żadne urazy na tle psychicznym czy fizycznym spowodowane tym opowiadaniem nie odpowiadam. Za wszelkie błędy przepraszam.
Występują: Hangeng, Henry, Donghae, jakby Yesung i jeszcze bardziej jakby Zhou Mi.

* * *

  -Hangeng gege!!
   Głos Henry'ego rozniósł się po mieszkaniu, wyrywają siedzącego w kuchni Hangenga z zamyślenia. Sekundę później usłyszał tupanie i człowiek-wiewiór pojawił się w kuchni, trzymając w rękach trzy pary skarpetek w bliżej nieokreślonym kolorze.
  -Tak? - Hangeng zapytał spokojnie, biorąc łyk gorącej, czerwonej herbaty.
  -Kto dzisiaj robił pranie?
  -Zhou Mi, a co się stało? - chłopak prawie oblał się herbatą, gdy Henry podstawił mu pod twarz swoje skarpetki.
  -To kiedyś było białe! - zawył chiński Kanadyjczyk, machając garderobą. - A teraz nawet nie wiadomo jaki to kolor!
   Hangeng wziął jedną za skarpetek chłopaka i przyjrzał się jej uważnie. Była różowa w białe króliki.
  -Henry.... nosisz skarpetki w króliki?
  -Nie! Nie wiem jak Zhou Mi ge to zrobił, ale z białych, gładkich skarpetek zrobił różowe w króliki. W cholerne króliki! Zrozumiałbym, gdyby to były wiewiórki, czy coś, no ale króliki?!
  -Bo to nie Zhou Mi. - wtrącił nagle Donghae, wchodząc do kuchni. Chińczycy spojrzeli na niego dziwnie.
  -No to kto robił to cholerne pranie?!
  -Klon Mimi'ego wysłany przez kosmitów, by przejąć nasz świat! - powiedział dumnie Koreańczyk, ignorując głośne westchnienie Hangenga.
  -To... - Henry zaczął niepewnie. - ...to Zhou Mi gege został porwany przez kosmitów?!
   Wiewiór złapał się za głowę, wytrzeszczając oczy. Donghae z poważnym wyrazem twarzy pokiwał głową. Najstarszy z tej trójki westchnął ciężko.
  -Henry, kosmici nie istnieją...
  -Naprawdę? - zapytał delikatnie. Hangeng rzucił coś w stylu „Mhm...” i znów upił łyk, teraz już letniej herbaty.
  -Nie, no co ty! A Yesung!? Widziałeś jego proporcje ciała? Ta wielka głowa, małe rączki i małe ciałko? To nie jest normalne! - rzucił zirytowany Donghae, nadymając policzki.
  -Słyszałem to! - z salonu dobiegł ich zdenerwowany krzyk Yesunga. Lee, obawiając się o własne życie, jak najszybciej wybiegł z kuchni i zamknął się w swoim pokoju. Hangeng pokręcił głową w geście rezygnacji, wziął skarpetki Henry'ego i bez słowa poszedł do łazienki z zamiarem wyprania ich ponownie, tym razem w wybielaczu.